Do niedawna problemy z ograniczoną żywotnością baterii i wysokimi kosztami utrzymania były głównymi przeszkodami w rozpowszechnieniu się samochodów elektrycznych. Jednak dzięki ogromnemu postępowi technologicznemu i malejącym cenom baterii, w ostatnich latach elektromobilność zyskała nowy impet. Wiele krajów, w tym Polska, jest coraz bardziej świadomych korzyści płynących z ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i innych szkodliwych substancji, a także chce uniezależnić się od coraz bardziej niestabilnych rynków naftowych. Te czynniki sprawiają, że motoryzacja elektryczna ma coraz większe szanse na rozkwitać w najbliższej przyszłości. Przewiduje się, że do 2030 roku na świecie będzie ponad 550 milionów samochodów elektrycznych, a ich udział w rynku samochodów osobowych wyniesie aż 16% [1]. Wzrost popularności samochodów elektrycznych to głównie efekt wprowadzania przez rządy coraz bardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących emisji CO2, a także planów odejścia od paliw kopalnych. Wiele krajów, w tym Stany Zjednoczone, Chiny, Niemcy i Francja, wprowadziło lub planuje wprowadzić ulgi podatkowe i dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych, aby zachęcić kierowców do ich kupna. W Polsce obowiązuje m.in. ulga podatkowa w wysokości 3,5% wartości pojazdu dla samochodów o napędzie elektrycznym, a także program dofinansowań do zakupu i montażu stacji ładowania. Ograniczenia emisyjne i opłaty wjazdowe do centrów miast, które coraz częściej wprowadzane są w wielu krajach, także przyczyniły się do rosnącej popularności małych i bardziej ekologicznych samochodów miejskich, w tym elektrycznych. Wiele miast, w tym Warszawa, Wrocław, Kraków, Gdańsk i Poznań, wprowadziło już strefy „low-emission zone”, w których obowiązuje ograniczenie wjazdu pojazdów o niskiej emisyjności. Z kolei w Wiedniu, Monachium, Paryżu i Amsterdamie wprowadzono „environmental zones”, w których wjazd jest możliwy tylko dla pojazdów o bardzo niskiej emisyjności. Takie ograniczenia sprawiają, że samochody elektryczne stają się coraz bardziej atrakcyjną alternatywą dla kierowców, którzy codziennie dojeżdżają do pracy w dużych aglomeracjach miejskich. Według S&P Global Platts Analytics, do 2025 roku ceny samochodów elektrycznych spadną o ponad 50% w stosunku do cen ich spalinowych odpowiedników, a do 2030 roku będą one już tańsze niż spalinowe [2]. Dzięki temu prognozuje się, że do 2030 roku aż 33% nowo sprzedanych samochodów na świecie będzie miało napęd elektryczny. W Polsce ta liczba może być jeszcze niższa, ze względu na niższe ceny paliw i wciąż małą liczbę punktów ładowania. Jednak według Szefowej Klubu Przedsiębiorczych Kobiet, Doroty Głowackiej-Sochackiej, do 2030 roku w Polsce może być już ponad milion samochodów elektrycznych [3]. Wciąż brak jest standardów dotyczących ładowania samochodów elektrycznych, a sieci punktów ładowania są rozproszone i niezintegrowane. Jednak wiele firm i instytucji, w tym Unia Europejska, pracuje nad ich ujednoliceniem. W 2017 roku Unia Europejska wprowadziła nowe przepisy, które mają na celu zwiększenie liczby punktów ładowania i umożliwienie ich łatwego znalezienia przez kierowców. Przewiduje się, że do 2025 roku na świecie będzie ponad 30 milionów punktów ładowania, a w Polsce ich liczba wzrośnie z obecnych kilkunastu tysięcy do ponad 100 tysięcy [4]. Zaangażowanie koncernów motoryzacyjnych w produkcję samochodów elektrycznych jest kolejnym pozytywnym sygnałem dla rozwoju motoryzacji elektrycznej. Wiele takich firm, w tym Volkswagen, BMW, Mercedes-Benz, Renault, Opel i Tesla, już wprowadziło na rynek lub planuje wprowadzić do sprzedaży nowe modele samochodów elektrycznych. W Polsce już można kupić wiele samochodów elektrycznych, w tym takie modele jak Volkswagen e-Golf, BMW i3, Renault Zoe, Opel Ampera-e i Tesla Model S.

Powrót do góry
facebook